W samym środku Pęgowa, przy głównej trasie stało stare drzewo... To dąb szypułkowy, posadzony w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Niestety stracił swój majestat i co roku ubywało mu żywych gałęzi. Zostały nieliczne, rachityczne odgałęzienia.
I stał sobie taki samotny, zmarznięty i smutny ...
Mijający go przechodnie też stawali się przygnębieni i posępni. A przecież w Pęgowie dzieje się tyle radosnych i barwnych zdarzeń. Z dnia na dzień miejscowość pięknieje i ludziom żyje się sympatyczniej.
Pęgowianie postanowili ubrać drzewko w kolorowe, przewiewne rajtuzy. Są dość obszerne, bo w obwodzie mają aż 3 metry. A wysoki jest ten dąb, że aż ho-ho! Potrzebne były wysokie drabiny.
Po konarach wspinali się studenci ze Studium Architektury Krajobrazu ,,Profesja'' i ,,Vademecum'' z Wrocławia, pod opieką zaprzyjażnionej pani mgr biologii - Małgorzaty Dyngosz. Dzielnie pomagała pani sołtys Marta Rogala, a właściwie to swojego męża - Piotra wysłała na konary. Tam wysoko, gdzie już nikt się nie odważył - świetnie radził sobie pan Waldek. Akcja trwała 2 dni i oto jaki efekt... Jest barwnie, wesoło i stare drzewko uśmiecha się przyjaźnie...
tekst: Ela Bruchajzer z Pęgowa








2012
