![]()
Gmina Oborniki Śląskie, Obornicki Ośrodek Kultury i Ośrodek Sportu i Rekreacji przygotowały w piątkowe popołudnie 15 lipca 2011 roku nie lada gradkę dla miłośników plenerowego rockowego i bluesowego grania. Od godziny 18-ej na terenach OSiR przy ul. Zielonej można było usłyszeć 3 miejscowe kapele oraz zaproszonych gości spod Warszawy. Scena dla młodzieży, bo o niej mowa, to impreza, która ma już swoją tradycję w regionie. Jednak nigdy jeszcze nie odbywała się na taką skalę i z takim rozmachem. Po raz pierwszy postanowiono, aby impreza odbyła się w plenerze i na profesjonalnej dużej scenie muzycznej.
Scena dla młodzieży to w założeniu impreza promująca lokalne młodzieżowe inicjatywy muzyczne, młodych lokalnych artystów, kapele i zespoły. Scena ma integrować środowisko muzyczne gminy Oborniki Śląskie, promować rodzimą muzykę i promować młode talenty. Cała inicjatywa wydaje się o tyle zasadna, że grającej młodzieży w gminie nie brakuje, więc jest kogo promować i kogo odkrywać.
W tym roku zgłosiły się trzy miejscowe zespoły: Iskra, Krótkie Spięcie i Kefir Band. Aby uatrakcyjnić całą imprezę, organizatorzy zaprosili wschodzącą „gwiazdę” laureata programu „Must Be The Music – Tylko Muzyka!” PodobaMiSię. Zespół przyjechał z Siedlec i miał być w założeniu ukoronowaniem całej imprezy. Patrząc na wszystko z perspektywy czasu wydaje mi się, że był to wybór prawie idealny, gdyż mocno przyczynił się promocji lokalnej sceny muzycznej. Ale o tym nieco później.
Letnie wieczory mają to do siebie, że są zwykle ciepłe i długie. O ile ta pierwsza cecha jest bardzo pożądana, o tyle druga, w konfrontacji z imprezą muzyczną, już niekoniecznie. Kiedy dobrze po 18ej na scenie pojawił się pierwszy zespół, słońce jeszcze mocno dawało po oczach, a pierwsi fani zaczęli dopiero napływać pod scenę. Na pierwszy ogień poszedł zespół Iskra… Z wielką przyjemnością wsłuchiwałem się w grę na basie legendarnego Janusza Komasia oraz równie zdolnego perkusisty Marcina Komasia. Sekcja rytmiczna była największym i niewątpliwym atutem zespołu…
Po krótkiej przerwie technicznej na scenę wskoczyło Krótkie Spięcie. Zespół rozpoczął ostro i trochę dziko, ale miało to swój urok. Zgranie zespołu bardzo dobrze wróży na przyszłość. Cieszy też ogromna dawka pozytywnej energii bijąca ze sceny. Cały show wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. W czasie tego występu zgromadziła się pod sceną całkiem spora grupa młodzieży młodszej i młodzieży starszej. Wszyscy szybko odnaleźli się w rytmach płynącej z głośników muzyki i podjęli dialog z młodymi rockmanami. Na scenie zobaczyliśmy pełny skład zespołu. Zagrali: Konrad Staszkiewicz, Krzysztof Szewczuk, Radosław Rusztyn, Dawid Szachniewicz i Krzysztof Żukrowski. Grupa gra szeroko pojętego blues-rocka z elementami punka i reagge. Było ciekawie, emocjonująco i obiecująco.
Kolejna przerwa techniczna… niebo pociemniało, światła ze sceny wydawały się świecić mocniej. Od czasu do czasu groźnie buchnęły kłęby dymu… Publiczność się niecierpliwiła… Na szczęście na scenie pojawił się, w nowych czerwonych portkach, wodzirej imprezy i lider Kefirów w jednej osobie Dawid Michałkiewicz. Sobie tylko znanym sposobem przekonał tłum do jeszcze odrobiny cierpliwości. Ludzi pod sceną gromadziło się coraz więcej. Napięcie rosło. Grupa wyszła na scenę w swoim pełnym składzie: Adriana Piskor, Magda Zarzeczna, Dawid Michałkiewicz, Mateusz Laskowski i Kuba Tasiński.
Jeszcze chwila… jeszcze moment… i jest… rozpoczął się Kefirshow. Niesamowite jak łatwo Kefir Band nawiązał kontakt z fanami. Im dalej w las tym szału było więcej. Skoki, pogowanie, noszenie na rękach, wspólne śpiewy i tańce… Widok zaskakujący. To co podkręciło w ludziach Krótkie Spięcie właśnie teraz eksplodowało. Wydaje mi się, że zespół może zaliczyć ten występ w poczet swoich najlepszych. Dawid powiedział mi jeszcze przed występem, że uwielbiają grać u siebie, że to ich dodatkowo nakręca i że zawsze dają wtedy z siebie maxa. Kefirom gratuluję udanego występu, grupa kolejny raz udowodniła że z koncertu na koncert są coraz mocniejsi i lepiej zgrani. Podoba mi się też obranie drogi rocka z elementami reagge. Jest to bardzo charakterystyczna ich cecha, którą warto pielęgnować.
Kolejna przerwa. Nadeszła noc. Nastały idealne koncertowe warunki. Na scenie zaczęła instalować się „gwiazda wieczoru”. Pomyślałem sobie, że po występach gospodarzy będzie im naprawdę ciężko zaskoczyć czymś publiczność. Grupa zagrała całkiem dobrze. Spektakl całkiem nieźle wyreżyserowany i odegrany. Jednak brakowało mi cały czas tego czegoś co elektryzowało publiczność. Doszło jeszcze do tego kilka nietrafionych dowcipów i wiedziałem już, że w Obornikach nie wystarczy dobrze zagrać, tu po prostu trzeba włożyć w występ całe swoje serce bo inaczej widzowie szybko tracą zainteresowanie Twoją muzyką. I właśnie w tym sensie wydaje mi się, że wszystko zakończyło się dokładnie tak jak powinno. Wnioski nasuwają się same… nie potrzeba gwiazdy, aby dobrze się bawić bez uszczerbku dla jakości granej muzyki. Uważam imprezę za organizacyjny sukces. Frekwencja dopisała, ludzie świetnie się bawili, zespoły miały okazję wymienić się doświadczeniami i zdobyć nowe. Mam nadzieję, że za rok posłucham jeszcze większą ilość kapel z Obornik i z gmin ościennych. Życzę wszystkim podejmowania podobnych inicjatyw.
tekst i zdjęcia: Marcin Mazurkiewicz
Dodaj komentarz
1. Są sprzeczne z prawem lub zasadami współżycia społecznego
2. Naruszają prawa osób trzecich
3. Są wulgarne lub obsceniczne
4. Propagują przemoc, nienawiść rasową, nienawiść religijną lub są w inny sposób naganne
5. Są związane z polityką
6. Są reklamą







2012

Komentarze
CZY TAKICH RZECZY NIE MOŻNA ZROBIĆ TEZ W TRZEBNICY?????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.