Elefantentreffen czyli relacja z kotła
Białe szaleństwo przeciętnemu „zjadaczowi chleba” kojarzy się z nartami, co niektórym z bałwanem, a motocyklistom kojarzy się z corocznym zlotem Elefantentreffen, który odbywa się w bawarskiej miejscowości Loh wśród lasów i gór w malowniczo położonej kotlinie. Zlot jest miejscem, gdzie co roku wielu „szaleńców” wybiera się motocyklem by w towarzystwie innych zakręconych motocyklistów biesiadować w klimatycznej kotlinie w śniegu przez kilka niezapomnianych dni.

Tu wszyscy są sobie pomocni, znikają wszelkie niezgodności, każdy chce komuś pomóc. Skąd to się bierze ? Odpowiedź jest prosta. To nie jest łatwy zlot, tu trzeba mieć „jaja” - by tu przyjechać trzeba pokonać trudności na drodze, przezwyciężyć strach. Zmierzyć się ze śniegiem i mrozem. A po co ? Przecież można siedzieć w domu, w ciepłych kapciach i marzyć o ciepłych krajach, długich suchych asfaltach… niektórzy z nas zapewne stracili bliskich lub znajomych na motocyklach - to jest zlot poświecony pamięci tych motocyklistów…, a do tego klimat panujący na tej imprezie wciąga.
Gdy pierwszy raz wybierałem się na Elafanta, to cały czas sobie powtarzałem: dojechać, wrócić, zaliczone, wystarczy. Ale nie – po pierwszym razie był kolejny, i kolejny.
Elefant wciąga …
Więc w tym roku postanowiliśmy także popełnić przygodę Elefantową.

Rozpoczęliśmy przygotowania, tak by sprawnie, bezpiecznie i w miarę komfortowo pokonać trasę, a na miejscu przeżyć niezapomnianą zabawę.
Przygotowania przebiegły sprawnie. Mufki na kierownicę, by osłonic ręce, osłony na nogi by ochronić przed zimnem i chlapą z asfaltu, ciepłe ciuchy motocyklowe i takie by nie przemokły, polary, kaski – wszystko dopracowane i dopięte na ostatni guzik dzień przed wyjazdem, by przejazd trasą należał do przyjemnych zarówno w temperaturze -20, jak i w śniegu, bądź deszczu.
A czwartkowy dzień wyjazdu szybko nadszedł.
Dzień przed wyjazdem przed spaniem – na dworze przyjemna pogoda, śniegu brak. Pobudka rano przed czwarta godziną, a za oknem … śnieg. Na szczęście– najtrudniej było się przedrzeć do głównej drogi na której asfalt mimo wczesnej godziny jest „w miarę” bezśnieżny.
Z Grzegorzem spotykamy się na benzynowni w Trzebnicy. Szybkie przybicie „piątki”, tankowanie i kierujemy się do Wrocławia, gdzie dobijają do nas Sorock i Leon motocyklem z koszem i już trzy motory i czterech „motorzystów” kierujuje się w kierunku Loh.

Do Kłodzka przejazd dziwnie wyglądał pośród padającego śniegu i ciemnej jeszcze nocy. Ale za to piękne okolice kotliny Kłodzkiej wraz z nastaniem dnia przywitały nas delikatnym słońcem i końcem opadów śniegu, co mimo, że temperatura obniżyła się do -5 C spowodowało wiele uśmiechów na naszych twarzach. Z racji tego, że w Czechach i Niemczech ominęły nas opady śniegu, to po 10 godzinach jazdy, przerwie na gorącą strawę w czeskim wydaniu i tankowanie, zawitaliśmy pod bramę zlotu Elefantentreffen.
A tam jak zwykle pełno motocykli, namiotów, śnieżnych stworów, a ruch jak w metrze w godzinach szczytu. Pamiątkowa fota, 20 Euro do kasy i wbijamy się w utęsknione tłumy słoni. Poddając się dobremu nastrojowi znaleźliśmy ciekawe miejsce na namioty z widokiem na większą część zlotowiska.

Śniegu w tym roku było zdecydowanie mniej niż w poprzednich latach, więc przygotowanie obozowiska zajęło nam tylko chwilę, a w między czasie pozwoliliśmy sobie rozgrzać się „przełączówką” z ogniska …
I zaczęły się rozmowy, podziwianie pomysłów na walkę motocyklistów ze śniegiem i mrozem – nie zawsze zwycięskie: różnej konstrukcji mufki na kierownicach, narty podtrzymujące motocykl, dziwne konstrukcje, łańcuchy na koła, „systemy” grzejące … .
Spotykamy wielu starych znajomych z poprzednich lat. Na ognisku smażymy różne pyszności przywiezione przez nas: królika i inne mięsne przysmaki. Nawet nie zauważamy, jak szybko zrobiło się ciemno. Nocne pogawędki przy ognisku i rozgrzewającej „przełączówce” trwały do późnych godzin wieczornych.

Kolejny dzień minął podobnie: na podziwianiu pomysłów, witaniu ze starymi znajomymi i poznawaniu nowych. Spacerach po zlotowisku, podziwianiu i utrwalaniu ciekawych zdarzeń na fotografiach, rozgrzewaniu gorącym winem, będącym kultową atrakcją bawarskiego zlotu.
Kolejna noc przebiegła w podobnym klimacie: miłym towarzystwie i wesołych opowieściach. Temperatura spadła poniżej 10 C na minusie, ale gorąca atmosfera Elefanta nie pozwoliła nam zmarznąć.
Niestety nadszedł dzień wyjazdu. W nieskończoność przedłużaliśmy godzinę wyjazdu, bo aż ciężko opuścić to miejsce, ten klimat, ale w końcu trzeba było się zebrać. Wyjazd ze zlotu nie należał do łatwych na motocyklach solówkach po śliskim śniegu, ale odbyło się bez upadków. To zapewne dzięki wszystkim chętnym gotowym w każdej chwili pomóc, popchnąć, podeprzeć.
Wraz z upływającymi kilometrami temperatura obniżała się nieźle mrożąc na przełęczach. Na szczęście śnieżne widoki na otaczające góry oraz dobre przygotowanie motocykli i nas samych rekompensują zimno. Dzięki suchym asfaltom dość sprawnie się poruszaliśmy, co pozwoliło dotrzeć nam do domu w całości i z zadowoleniem.
W tym roku zlot odwiedziło ponad cztery tysiące motocyklistów.
Mimo naszej czwartej wizyty na Elefantentreffen, klimat tam panujący ciągle robi na nas wrażenie. Jest niesamowitą przygodą, która dzięki swej niepowtarzalności, innym priorytetom, innym klimacie jest niesamowitą alternatywą dla twardych motocyklistów na próżnię zimowego wegetowania bez motocykla. Jak co roku jest dla nas oczywiste, że ostatni weekend stycznia jest zarezerwowany na wyjazd w bawarskie lasy. Patrząc po uczestnikach coraz bardziej są widoczni Polacy - to niezmiernie cieszy.
Do zobaczenia na kolejnym Elefancie.
Wyjazd był niezwykle przyjemny dzięki wsparciu naszego wyjazdu przez takie firmy jak: Retbike, Shoei, Rukka, BMW Smorawiński, Motokoce i Zakłady Drobiarskie Langner – które zabezpieczyły nas i nasze motocykle przed zimowymi warunkami.
Szczególne podziękowania dla sklepu mięsnego „U Gąski” mieszczącego się w Trzebnicy przy ulicy Daszyńskiego 17, który zaopatrzył nas w pyszne wędliny - ze smakiem zjedliśmy je w międzynarodowym towarzystwie przy ognisku.
Więcej zdjęć z tego i innych wypraw można zobaczyć na www.spozo.pl
Łukasz Langner /Spozo/








2012

1. Są sprzeczne z prawem lub zasadami współżycia społecznego
2. Naruszają prawa osób trzecich
3. Są wulgarne lub obsceniczne
4. Propagują przemoc, nienawiść rasową, nienawiść religijną lub są w inny sposób naganne
5. Są związane z polityką
6. Są reklamą