Krajowa „piątka” była podejrzanie pusta tego popołudnia. We Wrocławiu byłem prawie półtorej godziny przed czasem, ale to dobrze, bo kocham to miasto, moje rodzinne miasto. Zawsze lubiłem powałęsać się, tak niby bez celu, po Starym Mieście, Ostrowie i wchłaniać specyficzny, wrocławski klimat, budzącego się, nocnego życia.

Do Gumowej Róży szedłem folkując sobie pod nosem na folkowy koncert lokalnego zespołu z Wiszni Małej – Mitlos. Zależało mi, aby być w miarę wcześnie i zrobić kilka zajawkowych ujęć oraz powęszyć tu i ówdzie. Strona internetowa klubu była dla mnie średnio pomocna w ustaleniu czego się konkretnie spodziewać na miejscu. Postanowiłem przyjrzeć się wszystkiemu osobiście. Był to bardzo dobry pomysł, bo zaskoczeń przeżyłem sporo. Pierwszy raz tuż przed samym wejściem, kiedy wyciągnąłem aparat do zdjęcia „gumowej róży”, a tu się okazało, że róża zniknęła… widocznie ktoś postanowił po upojnej nocy w klubie, zabrać wspomnienia ze sobą do domu. Po przekroczeniu niepozornych drzwi, moim oczom ukazały się długie schody prowadzące gdzieś w dół. Następnie ciemny, mroczny korytarz ciągnący się aż do baru. Na ścianach i sklepieniu malowniczo zwisały przeróżne instalacje, niczym korzenie wściekłej, dzikiej, gumowej róży… Tuż za barem kolejny korytarz i kolejne zaskoczenie…
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem scenę, trochę zwątpiłem… scena jest, naturalnie, ale co najwyżej dla jazzowego trio przygrywającego do kieliszka wina. Dopóki zespół nie zaczął grać, to nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak może się tam zmieścić sześcioosobowy band. Światło piękne, klimatyczne, kolorowe, w większości od dołu. Idealne by dać w kość muzykom i fotografom… ale publiczność, jak sądzę, musiała być zachwycona. Kolejne zaskoczenie tego wieczoru nastąpiło dokładnie na kwadrans przed rozpoczęciem koncertu. Miejsca we wszystkich pomieszczeniach były pełne ludzi i zaczęło brakować miejsc siedzących. Zaraz też kilka moich upatrzonych pozycji do zdjęć odeszło w zapomnienie.
6 marca 2011 roku, Klub Gumowa Róża we Wrocławiu, wstęp wolny… W założeniu koncert miał być kameralną premierą nowej płyty i strony internetowej Mitlosów. Jedno było już pewne. Koncert nie będzie kameralny. Strona internetowa mimo że wymaga jeszcze kilku kosmetycznych poprawek, prezentuje się dobrze. Czytelna, funkcjonalna i gustowna, a co najważniejsze wypełniona interesującymi treściami.

„Mitlos istnieje od roku 2005. Od roku 2009 oficjalnie znajduje się pod opieką Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji na terenie gminy Wisznia Mała. Zespół tworzy własne aranżacje oraz odkrywa nowe oblicze muzyki ludowej. Nie rezygnując z tradycyjnej nuty, zespół kreuje nowe brzmienia – ambitne, lecz łatwe w odbiorze. W skład zespołu wchodzą muzycy od lat działający na polskiej scenie folkowej:
Barbara Ulatowska – skrzypce, śpiew
Joanna Ulatowska – altówka węgierska, skrzypce, gitara, śpiew
Józef Gruszka – altówka węgierska, śpiew
Piotr Ulatowski – kontrabas
Paweł Ulatowski – zestaw perkusyjny, darabuka
Janusz (Yano) Wawrzała – djembe, darabuka, dzwonki, grzechotki i inne przeszkadzajki, śpiew
W repertuarze zespołu znajdują się utwory wywodzące się z tradycyjnej muzyki różnych grup etnicznych z wielu regionów Karpat. Muzyka, którą wykonują pochodzi między innymi z Polski, Węgier, Rumunii, Słowacji, Bałkanów oraz z tradycyjnej muzyki cygańskiej z wielu rejonów świata.”
Cały Świat, a dokładnie “Cało Swetos” to tytuł pierwszego krążka grupy. Mój pierwszy kontakt z płytą był bardzo pozytywny. Estetycznie wydana, w kartonowym, lakierowanym pudełku z idealnie wpasowującą się w styl grupy fotografią. Do wydawnictwa dołączono niewielką książeczkę. Na płycie znalazło się 8 utworów, które według opisu zabiorą każdego w niezapomnianą podróż „cygańskim wozem poprzez Turcję, Bułgarię, Macedonię, Rosję, Mołdawię, Rumunię i Polskę”. Potwierdzam, muzykę wchłania się lekko i przyjemnie. Folkowe, egzotyczne nuty przenoszą w zupełnie inną rzeczywistość. Jednak na mój gust, trochę zbyt szybko ta podróż się kończy. Grupa pokazała, że dobrych kawałków jej nie brakuje, a ja naprawdę chciałbym tę podróż maksymalnie przedłużyć. Płytę udało się wydać dzięki wsparciu finansowemu Starostwa Powiatowego w Trzebnicy oraz Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Wiszni Małej. Bardzo mnie cieszy, że lokalne jednostki pełnią rolę mecenasa sztuki i wspierają regionalne inicjatywy. To naprawdę godne pochwały.

Wróćmy jednak na salę. Godzina zero wybiła. W pierwszym honorowym rzędzie zasiedli mecenasi i włodarze: Starosta Trzebnicki Robert Adach, Wójt Wiszni Małej Jakub Bronowicki oraz opiekun i promotor zespołu w osobie Dyrektor OKSiR Marioli Blecharczyk. Nie zabrakło najbliższej rodziny i przyjaciół zespołu. Polało się piwko, podano drinki, a Basia z dużą dozą nieśmiałości przywitała wszystkich gości. Nie dało się ukryć, że tak liczna publiczność była sporym, lecz miłym zaskoczeniem dla Mitlosów. Repertuar muzycy dobrali bardzo starannie, dbając o to, aby słuchacze byli co chwila zaskakiwani nowymi brzmieniami i klimatem poszczególnych utworów. Razem przeszliśmy całe Karpaty wzdłuż i wszerz, a nawet jeszcze dalej.
Obserwując publiczność odniosłem wrażenie, że stali bywalcy „kociogórskich” koncertów organowych, byli mocno zaskoczeni swoimi reakcjami na skoczne, folkowe rytmy. Ręce same zaczęły klaskać, a nóżki poddrygiwać… Sądzę, że na kolejnym koncercie zaczną już bez krempacji tańczyć pod sceną, biorąc przykład z grupy najmłodszych uczestników. Jednym słowem, wyglądało, że wszyscy bawili się wyśmienicie. Koncert na pewno był udany, przecież nie co dzień publiczność prosi się o bisy bisów. Odniosłem jednak wrażenie, że zespół zaskoczony nagłą popularnością, miejscami grał zbyt zachowawczo, jakby trochę zabrakło pewności siebie. Jestem przekonany, że całe to zdarzenie doda tylko Mitlosom „powera” bo jest to zespół z potencjałem, na kolejne płyty i kolejne koncerty.

W naszych Kocich Górach mamy świetne zespoły rockowe, jazzowe, bluesowe oraz kilka naprawdę dobrych ludowych. Cieszę się, że do ich grona mogę dodać jeszcze jeden. Zastanawiam się czy nie dałoby się do repertuaru wpleść jakiegoś rodzimego, „kociogórskiego” folku, aby mieć bonus dla wiernych lokalnych fanów i oryginalny identyfikator na występy gościnne…
Zapraszam na stronę zespołu www.mitlos.pl i do galerii.
tekst: Marcin Mazurkiewicz










2012

1. Są sprzeczne z prawem lub zasadami współżycia społecznego
2. Naruszają prawa osób trzecich
3. Są wulgarne lub obsceniczne
4. Propagują przemoc, nienawiść rasową, nienawiść religijną lub są w inny sposób naganne
5. Są związane z polityką
6. Są reklamą